Lekarz zabija, położna odbiera martwe dziecko. Co z klauzulą sumienia?
Relacje położnych z Oleśnicy dobitnie pokazują, że klauzula sumienia jest narzędziem niedoskonałym. A praca w szpitalu, który wykonuje aborcje, sprawia, że prędzej czy później będziesz popychana do współuczestnictwa w zbrodni.
Śmierć zamiast życia
Naturalnym zadaniem położnej jest pomoc kobiecie w wydaniu na świat dziecka. Żywego dziecka. Sytuacja, w której maluch zostaje w brzuchu matki intencjonalnie zabity, a następnie rodzi się martwy, jest karykaturalnym odwróceniem tej roli.
Gdy położne pracujące w oleśnickim szpitalu zaczęły otrzymywać zadania odbioru martwego porodu – po zabiciu dziecka zastrzykiem z chlorkiem potasu, który wykonała Gizela Jagielska lub inny dyżurujący lekarz – nie mogły odmówić, powołując się na klauzulę sumienia. Bo system sprytnie rozmywał odpowiedzialność: jeden członek personelu robił śmiertelny zastrzyk lub podawał tabletkę poronną, a ktoś inny musiał przecież na koniec obsłużyć kobietę rodzącą martwe dziecko. Inaczej byłaby ona w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Oczywiście, położne mogły odejść z pracy. I duża część z nich to zrobiła – był nawet taki czas, że odejścia były masowe. Jednak te położne, które chciały zostać w szpitalu, zostały zmuszone, aby dostosować się do chorych reguł. I codziennie patrzeć na śmierć maleńkich dzieci.
„To zostaje w głowie”
Uczestnictwo w zabijaniu maleńkich pacjentów nie mogło pozostać bez wpływu na stan psychiczny oleśnickich położnych. Wiele z nich miało problemy ze snem, musiało brać leki psychiatryczne lub pozostawać pod opieką psychologiczną. Cierpiały, gdyż zrzucano na nie praktycznie cały ciężar morderstwa popełnionego przez kogo innego. „Generalnie cała procedura spada na położne. Nie uczestniczy nawet lekarz, tylko położna (…) Lekarze często nawet nie są świadomi, że to się zaczęło i że to się skończyło” – opowiadają z płaczem kobiety.
Klauzula sumienia – pozorne rozwiązanie
W ustawie o zawodach pielęgniarki i położnej istnieje zapis, że „położna ma prawo odmówić wykonania świadczenia niezgodnego z jej sumieniem”. Ten sam dokument stwierdza też jednak, że na wolność sumienia można powołać się tylko, jeśli nie powoduje to nagłego zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta. A odmowa przyjęcia już wywołanego przez lekarza porodu martwego dziecka z pewnością byłaby narażeniem pacjentki na niebezpieczeństwo. Takie rozmycie odpowiedzialności powoduje wciągnięcie w zbrodnię w zasadzie bez możliwości odmowy.
Dopóki aborcja nie będzie w Polsce zakazana, nikt w polskich szpitalach nie będzie bezpieczny. Ani dzieci, ani ich matki, ani personel!
Tekst: Anna Nowak